CIEKAWOSTKI

Szanowni Państwo, w tym szczególnym czasie, kiedy nie można osobiście odwiedzić Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie zapraszamy serdecznie wszystkich do sieci. Na naszej stronie internetowej w zakładce ciekawostki  czeka na Państwa wiele propozycji przygotowanych przez Placówkę. Znajdziecie tu materiały dotyczące wystaw, eksponatów, lekcji muzealnych i innych projektów. Zapraszamy.

Czytaj więcej

Wokół Konstytucji 3 Maja. Z Jej obchodów 105 lat temu.

W tym roku przypada 230. rocznica uchwalenia przez Sejm Czteroletni Konstytucji  3 Maja, która była pierwszą w Europie, a drugą na świecie (po amerykańskiej).

Regulowała ustrój Rzeczypospolitej Obojga Narodów w okresie po I rozbiorze. Przede wszystkim zrzucała protektorat rosyjski i przywracała niepodległość  Rzeczypospolitej. Wprowadzała dziedziczną monarchię konstytucyjną z monteskiuszowskim podziałem władzy. Mimo że pozostawiała prymat stanowi szlacheckiemu, to jednak ograniczała demokrację szlachecką, znosiła liberum veto, otwierała nowe możliwości dla mieszczan, łącznie z uzyskaniem nobilitacji, brała w obronę chłopów. Wiarę katolicką ustanawiała panującą, przy wielkiej tolerancji dla innych religii.

(więcej…)

Czytaj więcej

Olgierd Vetesco- artysta malarz i twórca biżuterii w latach 60 i 70 XX wieku.

Urodził się w 1913 r. w Mińsku na Białorusi, zmarł w 1983 w Warszawie. Najmłodszy syn Antoniego Władysława Vetesco i Bronisławy Stachowskiej. Ojciec inżynier, budowniczy kolei żelaznej w Rosji, matka umiera niedługo po jego urodzeniu. Różnorodność przeżyć rodziny na kresach wschodnich ostatecznie doprowadza do tego, że ojciec szukając stabilizacji przyjeżdża w 1925 roku na Mazowsze i tu we wsi Karniewo gmina Regimin, zakupuje majątek ziemski liczący 356 hektarów  wraz ze dworem od ówczesnej właścicielki Heleny Bobińskiej. Olgierd jako 12 letni chłopiec i jego starsi bracia spędzają tu kilka szczęśliwych lat. Bliskość Warszawy i nacisk ojca na edukację synów ma znaczenie, on i jego starszy o dwa lata brat obdarzeni talentem artystycznym malarskim, studiują na warszawskiej ASP, najstarszy brat zostaje inżynierem rolnictwa.  Wojna w 1939 roku niszczy wszelkie plany i zamierzenia. Niemcy w 1940 roku zajmują majątek, rodzinę wysiedlają, a po 1945 roku nie ma powrotu do Karniewa bo majątek zostaje rozparcelowany na mocy dekretu reformy rolnej, nowopowstałej władzy PRL. Budynki dworskie rozebrane, 100 letnie drzewa wyrąbane, zostaje tylko modrzewiowy dwór zdewastowany i zamieszkały przez przypadkowych ludzi. Olgierd po wojnie decyduje się zamieszkać ostatecznie w Warszawie. Rozpoczyna swoją drogę artystyczną mozolną i nie łatwą, nie poddaje się presji władzy narzucającej nowatorskie kierunki twórcze. Olgierd Vetesco oddaje się malarstwu pejzażowemu w ulubionych górach i na Mazurach. Rozwija też pasję rękodzieła artystycznego  w projektowaniu i wyrabianiu biżuterii. Przypadło mu jednak swoje wyroby jubilerskie wykonywać w trudnych czasach, bowiem złoto i srebro było towarem reglamentowanym. Dla indywidualnych twórców jakim był między innymi Olgierd Vetesco pozostawało jedynie srebro. Artysta własne pomysły, projekty i wyroby realizował sam, były to więc pojedyncze sztuki o nie powtarzalnej formie i niesztampowe. Pierścionki , bransoletki , brosze oraz piękne komplety składające się z: kolczyków lub klipsów, zawieszki  i pierścionka.

 

Wyroby tego rodzaju były do kupienia w specjalnych sklepach z rękodziełami artystycznymi, były też stoiska w sklepach Cepelii.  Każdy artysta swoje wyroby oznaczał własnym monogramem. Olgierd Vetesco znaczył VO – bite na zewnętrznej stronie obrączki lub rewersie broszy.  Jego biżuteria posiadała też charakter rzeźbiarski, wykonywana metodą laną w formie np. brosza z Bazyliszkiem warszawskim, lub leda z łabędziem czy  „porwanie Europy” .

Stosował również technikę natapiania srebra palnikiem, zwaną inaczej  formowaniem w ogniu, wychodziły wtedy nieoczekiwanie interesujące ozdoby wokół kaboszona. Taka biżuteria stawała się oryginalna, intrygująca, rozbudzająca wyobraźnię nabywcy. Artysta do wyrobów wykorzystywał kamienie półszlachetne między innymi: agaty, nefryty, opale, turkusy czy macicę perłową, nasz rodzimy bursztyn oraz sprowadzane kamienie: koral, lapis-lazuri.  Oryginalny jest też naszyjnik łączący srebro z kryształami górskimi  z Murano we Włoszech.

 

 

Do oglądania interesującej kolekcji biżuterii Olgierda Vetesco zapraszamy do Gołotczyzny. Jest tu również eksponowane jego malarstwo pejzażowe. A zbiór ten  zawdzięczamy żonie artysty Pani Halinie Vetesco, która w 2004 roku przekazała kolekcję w darze  dla  Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie.

            

opracowała: Elżbieta Długołęcka

Czytaj więcej

Ciekawostka na wystawie „Obrazy z domów naszych przodków”.

Kolejny raz „spotkajmy się” na wystawie „Obrazy z domów naszych przodków”. Poznacie Państwo historię obrazu, który  krył w sobie pewną tajemnicę.

W dalszym ciągu nie ma możliwości obejrzenia wystaw na żywo w naszym Muzeum. Taka sytuacja  spowodowana jest panującą  pandemią. Tymczasem, chcemy zachęcić do ich obejrzenia, miejmy nadzieję już w niedalekiej przyszłości, przybliżając niektóre obiekty znajdujące się na wystawach. Jak już informowaliśmy wielokrotnie, pod koniec ubiegłego roku powstała wystawa „Obrazy z domów naszych przodków”.  Na wystawie można zobaczyć wiele „ świętych” obrazów i obrazków, makat, figurek  i przedmiotów użytkowych. Wśród obrazów jest wiele przedstawień maryjnych. Największą liczbę stanowią wizerunki Matki Bożej Częstochowskiej. Przygotowując wystawę wyciągnęłam z magazynu wszystkie obrazy, które chciałam pokazać. Wiele z nich  było w dobrym stanie i od razu mogły trafić na wystawę, ale niektóre wymagały konserwacji. Wśród takich obrazów był jeden z wizerunków Matki Bożej Częstochowskiej. Wykonany olejem, na płótnie, umieszczony w prostej ramie, plecy obrazu stanowiły deski z widocznymi śladami po kornikach. Ogólnie mówiąc: stan zachowania – do konserwacji. Wraz z innymi trafił do pracowni konserwatorskiej w Grębocinie. W dokumentacji konserwatorskiej możemy przeczytać: „Obiekt, to podbarwiony oleodruk na płótnie, oprawiony w drewnianą, polichromowaną ramę. Obraz przedstawia wizerunek Matki Bożej w typie hodegetria (najstarszy i najbardziej rozpowszechniony typ ikonograficzny przedstawienia Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus na ręku), wzorowanej na wizerunku Matki  Bożej Częstochowskiej. Odwrocie obrazu zostało przykryte plecami wykonanymi z czterech, połączonych ze sobą desek. Po usunięciu pleców został odkryty drugi obraz z przedstawieniem Św. Józefa z Dzieciątkiem.  To klasyfikuje obiekt jako feretron”. Niesamowite odkrycie. Obraz oddany do konserwacji okazał się być feretronem, czyli najprościej mówiąc, dwustronnym  obrazem noszonym w procesji podczas uroczystości  kościelnych. Jak trafił na ścianę w domu mieszkańca Ciechanowa? Do zbiorów działu etnograficznego został zakupiony w 1991 roku. Okazuje się, że niektóre eksponaty w naszym Muzeum, mają  w sobie tajemnice. Obraz został poddany zabiegom konserwatorskim, zyskał nową ramę, taką by odbiorca mógł oglądać i podziwiać obydwa obrazy. Jaki  jest efekt, można będzie zobaczyć na żywo, podczas oglądania wystawy „Obrazy z domów naszych przodków”. Mamy nadzieję, że już niedługo. Wystawa prezentowana jest w budynku ekspozycyjnym Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie.

Zapraszamy do oglądania tej wystawy i innych, kiedy będzie to możliwe.

 

opracowała: Anna Żukowska

foto: Nina Matczak

Czytaj więcej

Relikwiarz odpustowy

Z  powodu panującej w kraju pandemii, nie możemy zaprosić Państwa do oglądania  naszych wystaw.  Niewiele osób mogło obejrzeć naszą nową wystawę, powstałą w grudniu ubiegłego roku. Ale  wszystkim zainteresowanym  pragnę przedstawić pewną ciekawostkę  związaną z  jednym, niedużym obiektem, pokazanym  na  wystawie  „Obrazy z domów naszych przodków”.                                                                        Wśród wielu obrazów prezentowanych na naszej wystawie,  znajduje się  niewielki  „Relikwiarz odpustowy”, pod taką  nazwą figuruje w inwentarzu  zbiorów działu etnograficznego.  Do zbiorów Muzeum trafił w 1977 roku w formie zakupu od osoby prywatnej,  zamieszkałej w Gołotczyźnie gm. Sońsk.  Niestety nie potrafimy dociec skąd znalazł się w tych stronach, najprawdopodobniej został skądś przywieziony.   Długie lata był przechowywany w magazynie, aż do momentu kiedy powstawała wystawa „Obrazy z domów naszych przodków”.  Wraz z innymi obiektami  trafił do naszego konserwatora w celu oczyszczenia i przygotowania go do wystawy.  Wówczas okazało się,   że to dewocjonalium  jest niezwykłe.  Ma dość tradycyjną ramkę,  pomalowaną  jasnobrązową farbą olejną, a za szkłem znajduje się piękna, misternie wykonana  dekoracja  z cienkiego druciku  w formie przestrzennych kwiatów, umieszczona na  jedwabnym podłożu.  Kwiaty otaczają  prostokątne pole, które  dodatkowo  umieszczone jest  w  bardzo wąskiej , wykonanej  ze  złoconego metalu ramce, którą  dodatkowo zdobią szklane, różowe paciorki, osadzone w małych, walcowatych tulejkach.   Samo pole tworzy jedwabna, jasna  tkanina, pokryta metalowym, ażurowym  haftem i aplikacjami  o motywie  gwiazdek.   Zdobienie stanowi tło dla dwóch, owalnych wgłębień.  Jedno, większe  zawiera woskową, owalną  bryłę o nieregularnej powierzchni, prawdopodobnie była to odciśnięta pieczęć .  Poniżej znajduje się  okrągłe wgłębienie,   obramowane obręczą w szarym kolorze  i metalowym, dekoracyjnym wężykiem, a w części centralnej umieszczono maleńki fragment ,  (prawdopodobnie) szaty liturgicznej świętego Filipa Neri.  Widoczny napis: „ Ex Alba Ś. Phil Neri” .  Święty Filip Neri, to włoski duchowny  o niezwykle pogodnym, życzliwym dla ludzi  usposobieniu.  Żył w XVI wieku.   Między innymi, był organizatorem nabożeństw połączonych ze śpiewem pochwalnych pieśni  religijnych w formie  dialogowej,  nazywanych oratoriami, od nazwy domu,  w którym pierwotnie  wykonywano te nabożeństwa.   Nazwa „oratorium” używana jest do dziś. Według źródeł, o. Filip Neri  zmarł 26 maja 1595 roku, a już  w  1615 r. papież Paweł  V beatyfikował  Go,  zaś  12 marca 1622 r. papież Grzegorz XV  dokonał Jego  kanonizacji. Według  znalezionego opisu, był jednym z najbardziej wesołych świętych.  Uważał, że tylko poprzez  uśmiech można dotrzeć do drugiego człowieka.  Podobno mawiał, że „smutny święty  to żaden święty”.  Znany był ze swych często żartobliwych  pokut-zadań nakładanych przy spowiedziach, ze swych żartów,  a nawet z ubierania się  w stroje,  które nie przystawały do kapłana – wszystko  po to by nie mówiono  o  nim jak o świętym. Ze względu na swoją postawę wobec  pielgrzymów przybywających do Rzymu, często chorych i ubogich, a także wobec mieszkańców Rzymu  pochodzących z różnych warstw społecznych   był nazywany Apostołem Rzymu. Dzień 26 maja jest dniem wspominania Świętego.

Jak się okazuje  w zbiorach działu etnograficznego Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie, prawdopodobnie  znajduje się Relikwia  Św. Filipa  Neri.

Istnieje modlitwa do Św. Filipa Neri:

 

opracowała: Anna Żukowska

foto: Piotr Banasiak

Czytaj więcej

Tradycje około wielkanocne mieszkańców mazowieckiej wsi.

Wielki tydzień poprzedzający uroczystości Świąt Wielkanocnych, w kulturze drobnej szlachty i mieszkańców mazowieckiej wsi, pełen  był niezwykłych obrzędów budujących tradycje i kształtujących tożsamość.

W niedzielę Palmową nie tylko święcono palmy w Kościołach, ale i połykano palmowe bazie wierząc, że zapewnią zdrowie na cały rok. Palmą z bazi okadzało się lub kropiło święconą wodą krowy po ocieleniu i bydło w Wielki Piątek. Dymem z palmy okadzano również osoby chore. Również na pierwszy wiosenny wypas bydło wypędzano owymi palmami. Miało je to ochronić przed ,,natarczywością” owadów i chorobami. Natomiast zwyczaj  stawiania palm  w oknach miał chronić dom przed uderzeniami  pioruna. Poświęconych palm nie wolno było wyrzucać, należało spalić je w piecu chlebowym, aby zapewnić sobie dobre wypieki.

Wielki Poniedziałek i Wtorek były dniami generalnych, przedświątecznych porządków. Sprzątano domy i obejścia, bielono piece i chaty, myto okna, czyszczono obrazy, szorowano podłogi. Dekorowano także domy – na przykład wycinankami  z kolorowego papieru, wydmuszkami jaj. Pod sufitami zawieszano pająki – ozdoby te wykonywano z kłosów zbóż, piór, bibuły i kolorowego papieru.  Na wsiach upowszechniły się też wielobarwne kwiaty z bibuły, które stanowiły ozdobę ram obrazów i domowych ołtarzyków. Bibułkowymi serwetkami wykładano półki w kredensach i serwantkach, a okapy nad kuchniami obramowywano bibułkowymi wycinankami w kształcie ząbków.

Wielka Środa  to dzień, w którym dokonywano topienia Judasza, w ten sposób przypominano o tym, że Judasz za 30 srebrników zdradził Jezusa. Zwyczaj ten swoje korzenie ma w pogańskim obrzędzie topienia Marzanny, który przez duchowieństwo – został schrystianizowany.

W  Wielki Czwartek na znak żałoby milkły dzwony w kościołach, zastępowane były drewnianymi  kołatkami.  Uważano, że hałas nimi wywoływany odstraszał złe moce, dlatego gospodarze obchodzili z nimi całą wieś. Gospodynie tymczasem w kościołach „ubierały” Groby Chrystusa.

W Wielki Piątek był dniem żałoby po śmierci Jezusa, dlatego nie odprawiano mszy świętej w kościołach, za to odbywała się Adoracja Krzyża. Na Północnym Mazowszu wieczorem w Wielki Piątek kobiety odwiedzające Groby Pańskie przynosiły ze sobą tak zwane „Światło” czyli szklaneczki wypełnione wołowym łojem z  lnianym knotem.  Mężczyźni, natomiast  symbolicznie rozpoczynali pracę w polu, aby zapewnić sobie dobre plony. Powszechnie też  uważano, że tego dnia należy zrobić pranie, bo wówczas krowy będą dawały dużo mleka. Natomiast proboszczowie wybierali wyróżniających się dobrą opinią mężczyzn do pełnienia straży grobowych, które pilnowały grobu Chrystusa, aż do rezurekcji.

W Wielką Sobotę w każdej parafii święcono pokarmy, proboszcz odwiedzał dwory i święcił stoły pańskie, a potem pokarmy chłopów, którzy gromadzili się przed dworem. Przy drzwiach dworu  stawiano kosz do którego ludność wiejska wkładała  surowe jajko, jako podziękowanie dla plebana.   W tym dniu na cmentarzach przykościelnych odbywało się również święcenie ognia i wody. Ogień rozpalano ze starych krzyży i cierni, gdy zapłonął ksiądz go święcił a następnie płonącą się gałązką głogu zapalał paschał. Ludność te  nadpalone gałązki zabierała do domu, potem gospodarze wkładali je  w węgły budynku, aby chroniły dom przed ogniem lub splatali z ich koronę i zawieszali na krzyżyku nad drzwiami. Natomiast święconą wodę nabierali do malutkich buteleczek i po powrocie kropili nią dom, zagrodę, inwentarz i domowników. Reszta wody miała służyć przez cały rok przy specjalnych okazjach, takich jak narodziny dziecka, pierwszy siew czy kolęda.

W Wielką Niedzielę o świcie odprawiano rezurekcję -trzygodzinną mszę świętą, w której obowiązkowo uczestniczyli wszyscy wierni. Masza ta rozpoczynała się procesją, podczas której przy biciu dzwonów obnoszono Najświętszy Sakrament trzykrotnie dookoła świątyni. Po zakończonej rezurekcji gospodarze, którzy przyjeżdżali na mszę furmankami, urządzali tak zwane wyścigi zaprzęgów. Wierzono, że ten gospodarz , który jako pierwszy dotrze do domu, będzie miał najlepsze zbiory zboża i udane żniwa a także będzie się cieszył dobrym zdrowiem przez cały rok.  Po tym zasiadano do Wielkanocnego stołu, który musiał być suto zastawiony. Dzielenie się jajkiem i składanie życzeń otwierało ucztę. Na stole królował baranek misternie rzeźbiony z masła, dalej prosię upieczone w całości z chrzanem, szynki, kiełbasy, baby, mazurki i inne zimne dania, bowiem w ten dzień zazwyczaj w ogóle ognia nie rozpalano. Wielkanoc była jedynym dniem w roku,  w którym obowiązywał zakaz jakiejkolwiek pracy prócz karmienia zwierząt, zatem upływał na odpoczynku i rozmowach w rodzinnym gronie.

Poniedziałek wielkanocny przynosił swawole związane ze śmigusem, od rana na mazowieckich wsiach panowała ogólna wrzawa, rozbrzmiewały krzyki i śmiech  młodych panien obficie oblewanych wodą przez kawalerów. Zwyczaj ten był przyzwolonym przez wiejską społeczność rodzajem zalotów i świadczył o zainteresowaniu panną męskiego grona. Czyste i suche ubranie świadczyło o braku powodzenia. Przyzwolenie na tak obfite oblewanie wodą wynikało z jej wyjątkowej w tym czasie mocy oczyszczającej. Od przymusowej kąpieli w stawie lub w korycie do pojenia zwierząt panny mogły się wykupić obdarowując upatrzonych kawalerów własnoręcznie wykonanymi pisankami. Mali chłopcy natomiast dzień rozpoczynali od chodzenia po wykupie. Obiegali domy z koszykiem zaczynając od matek chrzestnych, gdyż oprócz pisanek, czy wielkanocnych smakołyków, mogli liczyć na drobne pieniądze. Śmiało można stwierdzić, iż Poniedziałek Wielkanocny był najweselszym dniem w całym roku.

 

opracowała: kustosz Agnieszka Magalska-Banach

 

Czytaj więcej