CIECHANOWSKA WAROWNIA W POWIEŚCI „KRZYŻACY” H. SIENKIEWICZA

Henryk Sienkiewicz jest jednym z najbardziej znanych polskich pisarzy. Każdy w życiu chociaż raz zetknął się z jego książkami. Całą „ Trylogię” czy „W pustyni i puszczy” znamy wszyscy. Ale dla rodowitego ciechanowianina jego najważniejszym dziełem są „Krzyżacy”.

A dlaczego? Już tłumaczę.

Akcja Krzyżaków dzieje się na początku  XV w. Na terenach obecnie należących do Polski.  Wcześniej jednak były to teren kilku państw między innymi Polski, Mazowsza, Litwy czy Krzyżaków. My przede wszystkim skupmy się na Mazowszu, a dokładniej jednym z jego ówczesnych miast -Ciechanowie. Owe miasto jest jedną z ważniejszych lokacji w książce. Już na 65 stronie możemy przeczytać o Ciechanowie, wspomina o nim Zbyszko z Bogdańca: „— Tego się nie zaprę. Razem z dworem księżny rad bym do Warszawy albo do Ciechanowa pojechał, a to z przyczyny, by jako najdłużej być z Danuśką. Nijak mi teraz bez niej, bo to nie tylko moja pani, ale i moje miłowanie. Tak ci ją rad widzę, że jak o niej pomyślę, to aż mnie ciągoty biorą. Pójdę ja za nią choćby na kraj świata, ale teraz pierwsze moje prawo to wy. Nie opuściliście mnie, to ja i was nie opuszczę. Jak do Bogdańca, to do Bogdańca!”Zbyszko mówi to w kontekście tęsknoty za Danuśką, która wraz ze swoją panią księżną  Mazowiecką Anną Danutą mogła ówcześnie przebywać w zamku w Ciechanowie.

Z biegiem książki w warowni pojawia się sam książę Janusz I Mazowiecki najlepszy i najdłużej rządzący władca Mazowsza. To on po spaleniu zamku w Ciechanowie odbudowuje go o czym Sienkiewicz nie zapomniał :”Na Mazowszu mniej ludzie mówili o wojnie. Wierzyli i tu, że będzie, ale nie wiedzieli kiedy. W Warszawie spokój był, tym bardziej że dwór bawił w Ciechanowie, który książę Janusz po dawnym napadzie litewskim przebudowywał, a raczej całkiem na nowo wznosił, gdyż z dawnego został tylko zamek. W grodzie warszawskim przyjął Zbyszka Jaśko Socha, starosta zamkowy, syn wojewody Abrahama, który pod Worsklą¹²⁶⁴ poległ. Jaśko znał Zbyszka, gdyż był z księżną w Krakowie, więc też i ugościł go z radością — on zaś, nim do jadła i napoju zasiadł, zaraz począł go wypytywać o Danusię i o to, czy się wraz z innymi dwórkami księżny nie wydała. Lecz Socha nie umiał mu na to odpowiedzieć. Księstwo bawili na zamku ciechanowskim od wczesnej jesieni. W Warszawie została tylko garść łuczników i on dla straży. Słyszał, że były w Ciechanowie różne uciechy i wesela, jak bywa zwyczajnie przed adwentem, ale która by z dwórek za mąż poszła, a która się ostała, o to, jako człek żonaty, nie wypytywał.”

Sienkiewicz również zwraca uwagę na obyczaje rycerskie i prezentuje czytelnikowi obyczaj wjazdu rycerza do warowni:” To wszystko sprawiło, iż młody rycerz pozwolił mu jechać ze sobą do Ciechanowa, z czego Sanderus był rad nie tylko dla wiktu, ale i dlatego, iż zauważył, że w zacnym towarzystwie więcej wzbudza ufności i łacniej znajduje kupców na swój towar. Po jeszcze jednym noclegu w Nasielsku, jadąc ni zbyt wartko, ni zbyt wolno, ujrzeli następnego dnia pod wieczór mury ciechanowskiego zamku. Zbyszko zatrzymał się w gospodzie, aby wdziać na się zbroję i wjechać obyczajem rycerskim do zamku, w hełmie i z kopią w ręku — za czym siadł na olbrzymiego zdobycznego ogiera i uczyniwszy w powietrzu znak krzyża — ruszył przed siebie.”

A co później gdy już rycerz dostał się na zamek? Jakie uciechy mogły go tam spotkać? W czym lubowali się książęta i rycerstwo Mazowsza? Pokazy sokolnicze, turnieje rycerskie, bale oraz występy błaznów. Ale Sienkiewicz przede wszystkim ukazuje polowanie:„Biegli leśnicy poczęli pod wodzą wielkiego łowczego¹³⁴¹ rozstawiać myśliwych długim rzędem na skraju polany, tak aby będąc sami w ukryciu, mieli przed sobą pustą przestrzeń, ułatwiającą strzały z kusz i łuków. Dwa krótsze boki polany obstawione były sieciami, za którymi taili się borowi „nawrotnicy”, których obowiązkiem było nawracać zwierza ku strzelcom lub jeśli, nie dając się spłoszyć, zaplątywał się w sieciach, dobijać go oszczepami. Nieprzeliczone gromady Kurpiów, umiejętnie rozstawione w tak zwaną otokę¹³⁴², miały pędzić wszelkie żywe stworzenie z głębin leśnych na polanę. Za strzelcami znów znajdowała się sieć, rozpięta w tym celu, by zwierz, który zdoła przedrzeć się przez ich szereg, został nią powstrzymany i w jej skrętach dobity. Książę stanął w pośrodku szeregu w lekkim zagłębieniu, które biegło przez całą szerokość polany. […] Sam książę miał w ręku kuszę, tuż pod bokiem pana stał oparty o drzewo ciężki oszczep, a nieco z tyłu trzymali się dwaj „brońcy” z toporami na ramionach, ogromni, do pni leśnych podobni, którzy prócz toporów mieli jeszcze gotowe napięte kusze dla podania księciu¹³⁴⁴ w razie potrzeby.[…] Jakoż po upływie kilku pacierzy na skraju pojawiły się wilki, które jako najczujniejsze Zwierzęta pierwsze usiłowały się wynieść z obierzy¹³⁵². Było ich kilka. Ale wypadłszy na polanę i zawietrzywszy wokół ludzi, dały znów nurka w bór, szukając widocznie innego wyjścia. Potem dziki wynurzywszy się z kniei, poczęły biec długim, czarnym łańcuchem przez zaśnieżoną przestrzeń, podobne z dala do swojskiej trzody chlewnej, która na wołanie gospodarnej niewiasty zdąża, trzęsąc uszyma, ku chacie. Ale łańcuch ów zatrzymywał się, słuchał, wietrzył — zawracał i znów słuchał; wyboczył¹³⁵³ ku sieciom i poczuwszy nawrotników, znów puścił się ku myśliwym, chrapiąc, zbliżając się coraz ostrożniej, ale coraz bardziej, póki wreszcie nie rozległ się szczęk żelaznych zastawników przy kuszach, warkot grotów i póki pierwsza krew nie splamiła białej, śnieżystej podścieli. Wówczas rozległ się okrzyk i stado rozproszyło się, jakby w nie piorun uderzył; jedne poszły na oślep przed siebie, drugie rzuciły się ku sieciom, inne poczęły biegać to w pojedynkę, to po kilka, mieszając się z innym zwierzem, od którego zaroiła się tymczasem polana[…].Stojąc przy księżnie i dwórkach jak żuraw na straży, a nie mogąc się z żadną rozmówić, począł on już był nudzić się, marznąć w swej żelaznej zbroi i mniemać, że łowy chybiły. Aż oto ujrzał przed sobą całe stada lekkonogich sarn, płowych jeleni i łosiów o łbach ciężkich, ukoronowanych, pomieszane z sobą, wichrzące po polanie, oślepione trwogą i szukające na próżno wyjścia. Księżna, w której na ten widok zagrała Kiejstutowa, ojcowska krew, wypuszczała grot za grotem w ową pstrą ciżbę¹³⁵⁴, pokrzykując z radości za każdym razem, gdy ugodzony jeleń lub łoś wspinał się w pędzie do góry, a następnie walił się ciężko i kopał śnieg nogami. Inne dwórki pochylały też często twarze ku kuszom, albowiem wszystkie ogarnął zapał myśliwski.[…] Lecz uwagę pana de Lorche zwrócił ogromny, siwy na karku i łopatkach niedźwiedź, Zwierzęta który niespodzianie wychynął z szuwarów w pobliżu strzelców. Książę strzelił do nie go z kuszy, a następnie wypadł ku niemu z oszczepem i gdy zwierz podniósł się, rycząc okropnie, na zadnie łapy — skłuł go na oczach całego dworu tak sprawnie i szybko, że żaden z dwu „brońców” nie potrzebował użyć topora. Pomyślał tedy młody Lotaryńczyk, że jednak niewielu panów, na dworach których bawił¹³⁵⁵ po drodze, ważyłoby się na taką zabawę i że z takimi książęty i z takim ludem ciężką może Zakon mieć kiedyś przeprawę i ciężkie przeżyć godziny. Lecz w dalszym ciągu zobaczył skłute w ten sam sposób przez innych myśliwych srogie, białokływe odyńce, ogromne, daleko większe i zacieklejsze od tych, na które polowano w lasach Niższej Lotaryngii i w puszczach niemieckich. […] Polana usłała się wreszcie gęsto trupami wszelkiego rodzaju zwierząt, lecz łowom daleko jeszcze było do końca. Owszem, najciekawsza a zarazem najbardziej niebezpieczna ich chwila miała dopiero nadejść, gdyż otoka wparła właśnie na pustać¹³⁵⁷ kilkanaście żubrów i turów.”

Dużo prawdy jest też w tym co pisze Henryk Sienkiewicz o lubieniu polowań przez księcia Janusza I. Pod Ciechanowem w pobliskiej Opinogórze książę Janusz miał dwór myśliwski. To właśnie z niej wraz z całą rodziną porwali go Krzyżacy o czym można przeczytać w Kronikach Jana Długosza: „Konturowie i Krzyżacy pruscy, żadnej nie doznawszy krzywdy ani obrazy, ale samą powodowani dumą i przewrotnością, zdradziecko i po nie przyjacielsku, bez wszelakich przegróżek dających znać o wojnie, ze znaczną siłą zbrojną najechali ziemię mazowiecką, księstwo Jana czyli Janusza księcia mazowieckiego, czerskiego i warszawskiego, i tegoż Janusza wraz z jego żoną, synami, panami i dworzany […] porwali i zabrali w niewolę […] ohydnie powrozami ich powiązawszy, pouprowadzali do swoich miast i zamków, gdzie się najgorzej z nimi obchodzili. Władysław król Polski, spiesznie o tym wypadku zawiadomiony, wysłał natychmiast do mistrza pruskiego Konrada von Jungingen poważne poselstwo, z użaleniem na wyrządzoną sobie i całemu Królestwu Polskiemu zniewagę przez uwięzienie Janusza księcia i jego dworu; i wnet mistrz pruski uwolnił ich z więzów, usprawiedliwiając się królowi, acz chytrze i kłamliwie, że to stało się bez jego wiedzy i zezwolenia.”

Książę Janusz dwa razy został porwany przez Krzyżaków. I chociaż na początku relacje Janusza z Jagiełłą nie były najlepsze to on obydwa razy pomagał wyjść Januszowi z niewoli. Za co Janusz później odwdzięczył się Królowi walcząc z nim pod Grunwaldem. Dla ciekawostki można dodać, że po tej bitwie Janusz staje się władcą zamków w Ostródzie, Nidzicy oraz Olsztynie.Jak starałem się wykazać  Ciechanów występuje dość regularnie w powieści, Henryk Sienkiewicz osadzając tutaj część akcji podkreśla fakt jak ważny był to zamek dla całego Mazowsza. Jak powszechnie wiadomo była to warownia graniczna,  sąsiadująca z Krzyżackimi ziemiami. Na koniec dodam, że ze autor w wielu kwestiach  trzymał się prawdy historycznej. Muszę też zaznaczyć, ze to co wybrałem i opisałem jest to tylko mała część wielu interesujących wątków w książce.   Ale przede wszystkim moim zamiarem było przypomnienie  Państwu o tej wspaniałej powieści i powiązaniach jej treści z naszym miastem. Może teraz, gdy mamy nieco więcej czasu zachęciłem Was jeszcze raz do przeczytania „Krzyżaków” H. Sienkiewicza.

opracował: Mariusz Podgrudny